poniedziałek, 12 czerwca 2017

Podmiot zbiorowy zniszczyło

Przygotowuję materiały na zajęcia z obcokrajowcami. Aby nie wymyślać wszystkiego samemu, często posiłkuję się gotowymi tekstami dziennikarskimi, które są dostępne w Internecie. Najpierw je jednak uważnie czytam, a następnie skrupulatnie przerabiam, poprawiam, upraszczam, modyfikuję, czyli - jak to się fachowo określa - preparuję teksty na potrzeby glottodydaktyczne. A czasem jest śmieszno i straszno, zwłaszcza że to teksty pisane przez ludzi pióra, a następnie poprawiane (chyba?) przez redaktorów.

Trąba powietrzna przeszła. Wichury przeszły. Tornado przeszło. Trąba powietrzna i wichury przeszły - bo to podmiot zbiorowy. Ale takie wichury, że podmiot zbiorowy zniszczyło. Przecinki wywiało. Tytuł artykułu trafia w sedno: "Największe katastrofy naturalne w Polsce".

piątek, 31 marca 2017

Piorunem o piorunie



Wczoraj, ni stąd, ni zowąd, jak piorun z jasnego nieba, naszła mnie refleksja nad słowem piorun. Bo i wiosna przyszła, a wiadomo, że jak wiosna, to burze, a jak burze, to tylko z piorunami. Bo co to za burza bez piorunów? Jakby Bolek bez Lolka, Żwirek bez Muchomorka  czy Antoni bez Miśka. Do stu piorunów! Piorun, czyli ‘grom, błyskawica’ powstał od czasownika *pьrati, *perbić, uderzać, razić’. Od tego samego rdzenia utworzono czasownik prać oraz rzeczownik pranie! Bo przecież pranie polegało na uderzaniu odzieżą o wodę, na ciskaniu nią tak długo, aż stanie się czysta. Do dziś sprać kogoś, to zapewnić komuś atrakcje w postaci fangi w nos, muki w ramię oraz razów i ciosów w inne części ciała. W ramach rewanżu za te razy można cisnąć w kogoś piorunami, a nawet piorunować, czyli używać przekleństw zawierających słowa piorun, czyli A niech Cię jasny (albo nawet siarczysty) piorun!, Do stu piorunów! A teraz już piorunem biorę się do pracy!

piątek, 20 stycznia 2017

Co ma bigos wspólnego z ołowiem?


Etymologia słowa bigos nie jest do końca jasna. Wiemy, że wyraz pochodzi z języka staroniemieckiego, jednak od jakiego dokładnie wyrazu został utworzony, tu hipotez jest kilka. Albo Beiguss ‘sos’, albo begossen ‘oblany’, albo według jeszcze innych źródeł od Bleiguss ‘kawałki ołowiu’. Ale co wspólnego może mieć bigos z kawałkami ołowiu? I jedno i drugie jest efektem siekaniny. To tłumaczyłoby znaczenie czasownika bigosować, dziś już nieco zapomnianego, jednak o bigosowaniu przeciwnika, czyli ‘siekaniu, ćwiartowaniu, robieniu z kogoś bigosu’ pisał w Pamiętnikach Jan Chryzostom Pasek: Podajcie go nam. Sam wnet go tu będziemy bigosowali. Bigosować to po prostu rąbaniu kogoś bez litości szablą w drobne kawałki. Również bohaterowie Sienkiewiczowskiej Trylogii skorzy byli do bigosowania wroga. W Panu Wołodyjowskim czytamy: Gdy się sto tysięcy braterskich szabel zbierze, łatwo jakoweś bigosowanie może uczynić. I tylko mam nadzieję, że po tej lekturze nikomu nie przyjdzie do głowy bigosować. Bo wtedy niechybnie narobi sobie bigosu, czyli kłopotów.

poniedziałek, 3 października 2016

Hajnowska polszczyzna

Słysząc nazwę Hajnówka, od razu mam następujące skojarzenia: żubr, Sobór Świętej Trójcy (z dachem w kolorze wilgotnego mchu), park wodny i Hajnowska Dwunastka. 
I to właśnie za sprawą hajnowskiego biegu po raz kolejny zawędrowałem na rubieże Podlasia. Tym razem nie biegałem, ale kibicowałem, a w przerwie między zawodami i wręczeniem medali, udałem się na poszukiwanie kawy. Zwykłej, najzwyklejszej, czarnej kawy z ekspresu. 
Poszukiwania zakończyły się niepowodzeniem - ostatecznie ratowałem się innym trunkiem - jednak spacer przez pół miasta zaowocował pewną refleksją. Czy w przestrzeni językowej Hajnówki nie obowiązują już normy językowe?

Poprawnie: 3 Maja, gdyż nie dopisuje się końcówek fleksyjnych po cyfrach rzymskich lub arabskich. Nie piszemy przecież w V-tym wieku.

Z tych samych względów lepiej kupować prezenty na osiemnastkę niż na 18-stkę lub 18nastkę.


Trochę rozbawił mnie wynajm lokalu
Poprawnie: wynajem lokalu, co by nawet bardziej odpowiadało charakterowi obiektu. W końcu w wyrazie wynajem mamy JEM - jak ulał pasuje do lokalu gastronomicznego. 

Zapominamy o kawie, a Michał nawet przestaje dopominać się lodów, które jeszcze przed chwilą mu obiecaliśmy. Oddajemy się poszukiwaniom kolejnych chochlików językowych. 

Zupełnie nie wiem, o co chodzi z tym szyldem:
Printy to 'wydruki'. Ale dlaczego nowy? Jeśli zamiast tradycyjnych wydruków mają być pociągające, angielskie printy, to raczej nowe? Chyba że printy to mężczyźni, wtedy mogą być nowi
Niestety lokal był zamknięty, więc nie dowiedziałem się, kogo lub co tam sprzedawano.

Obok swój zakład fryzjerski reklamuje Ruta Jan
Co za oryginalne imię! Hebrajskie! Pan Ruta obchodził imieniny 1 września. Dokładnie miesiąc temu! Co prawda Ruta jest imieniem żeńskim -  myślę po chwili. Ale zdarza się przecież, że również mężczyźni noszą imiona zakończone na -a, jak chociażby: Jan Maria Rokita czy Nikita Chruszczow. Egzotycznie, nowocześnie, z fantazją. Chapeau bas! 
Bo jestem przekonany, że Ruta nie jest nazwiskiem, a Jan imieniem. Po polsku zwyczajowo zapisujemy imię przed nazwiskiem. Tak, tak, wszystko się zgadza. Za rok wyślę kwiaty i serdeczne pozdrowienia.

Znowu po sąsiedzku, i ciągle w klimacie fryzjerskim. Salon czynny co dziennie.

Aż chce się zapytać, czyli kiedy? Co poniedziałek? Co wtorek? Co środę? Co dzień? Czyli codziennie
I tylko nieśmiało przypomnę, że dni tygodnia zapisujemy małą literą (inaczej niż w angielskim). 

Siadamy zmęczeni w jednej z nielicznych, czynnych knajpek. Kawy z ekspresu jak nie było, tak nie ma, ale skoro jesteśmy w Hajnówce, zamawiamy soliankę i ruskie pierogi, które przecież są jak najbardziej polskie. I oczywiście coś do picia. 
Kątem oka widzę jednak, że obok lokalu znajduje się sklep. A w nim e-akcesoria:

Nie, nie! Dam sobie spokój. Nie zastanawiam się, czym są e-akcesoria. Sprawdzić oczywiście nie mogę, bo w sobotę sklep jest nieczynny. Domyślam się tylko, że to coś jak: e-book, e-papieros, e-learning, e-bank, e-pit, e-firma, e-klient, e-zabawa, e-generacja, e-sąd, e-kartka, e-marketing. Dobrze, nie mam pojęcia, co się za nimi kryje. Każdy z siedzących przy stoliku podaje jednak zupełnie różne propozycje.  Zresztą szybko daję za wygraną, bo w tym sklepie można kupić też fajne upominki. Naprawdę żałuję, że nie mogę wejść do środka. 

Czas zostawić te językoznawcze przemyślenia. Na stół wjeżdża jedzenie i lokalne piwo. Najpierw żarcie, potem dywagacje. Pod warunkiem, że się nie czyta informacji na etykietkach:
Kto policzy brakujące przecinki?


piątek, 1 kwietnia 2016

Biker czy bajker?

Od kilku dni białostoczanie znowu mogą korzystać z bikerów. Koniec z jeżdżeniem na uczelnię autobusem, wieczornymi powrotami do domu taksówką i noszeniem zakupów w rękach! Wracają rowery, ale wraca też i problem – jak poprawnie wymawiać tę nazwę: biker czy bajker? Ponieważ BiKeR jest skrótowcem nazwy Białostocka Komunikacja Rowerowa, zachęcałbym raczej do mówienia biker. Jednak rozumiem, że na fali angielszczyzny wielu osobom nazwa ta kojarzy się raczej z amerykańskim bike [bajk] ‘rower’ czy biker [bajker] ‘motocyklista, rowerzysta’. Zresztą taki był chyba cel pomysłodawców, aby nazwa miała podwójną referencję – skrótowiec, który ma również odniesienie do roweru w języku angielskim. Sprytne! Ale jak się okazało w praktyce, trochę kłopotliwe.  

Komunikacja międzysąsiedzka

Zrozumienie komunikacji międzysąsiedzkiej to czasem wyzwanie, nawet dla językoznawcy.

sobota, 19 września 2015

Odbyt Słowackiego

Czytam XVIII-wieczne kazania z Podlasia. Tak, też się zastanawiam, czy ze mną wszystko w porządku. Nie dość, że kazania, to jeszcze z XVIII wieku, i to w rękopisie. Ślęczę nad tymi tekstami o grzesznikach, krzywdzicielach, rozpustnikach, pijanicach, bluźniercach, cieleśnikach, gorszycielach, niezbożnikach i przestępach, aż trafiam na taki oto fragment:

Gdy rzecz przedana dobra z gorszą zmieszana, podleysza lepszą okraszona, aby prętszy odbyt miała.

Prętszy odbyt najpierw mnie rozbawił, zwłaszcza w kazaniu, a potem zaciekawił. Zerkam więc do Słownika języka polskiego pod red. Witolda Doroszewskiego.
ODBYT ‘końcowy otwór przewodu pokarmowego, przez który człowiek lub zwierzę wydala resztki niestawionego pokarmu’.
Nie, chyba nie o to chodzi. Czytam dalej, bo jest też znaczenie drugie, z kwalifikatorem przestarzałe, czyli dziś już nieużywane, ale kiedyś, owszem. ODBYT w tym znaczeniu to tyle co ‘zbyt, pokupność; powodzenie sprzedaży’. Odbyt był więc terminem związanym z handlem. Dlatego u Prusa czytamy: Sklep ma duży odbyt i rozwija się ciągle. Słowacki z kolei szukał odbytu wielkiego dla swoich wierszy. Żalił się niestety, że są to poszukiwania bezskuteczne: Ja na moje pióro wielkiego odbytu znaleźć nie mogę. Krasicki z kolei nieźle sobie radził, więc był dumny z wielkiego odbytu: Taniej przedawałem od drugich kupców, i dlatego odbyt miałem większy.


Czasem, gdy wyrazy zmieniają swoje znaczenie, robi się naprawdę zabawnie. Ale wracam do lektury kazań. I zachodzę w głowę, co w nich jeszcze znajdę.